Przejdź do treści

10 cytatów o in vitro

fotolia-60451053-s.jpg

Miniony rok upłynął pod znakiem in vitro. Mówiło się różne rzeczy – mądre, niekoniecznie mądre i po prostu głupie. Zebraliśmy dla Was 10 najciekawszych cytatów.

1. Stosowanie metody in vitro łączy się z niszczeniem embrionów, a więc z przerywaniem powołanego i już istniejącego życia. Stąd musi być uznane za grzech ciężki i nigdy nie będzie akceptowane przez Kościół, który pozostaje wierny Ewangelii.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Ks. Franciszek Longchamps de Bérier

2. Zamrożone zarodki są własnością osób, które je zdeponowały i nikt inny nie powinien nimi dysponować.

Barbara Nowacka
Wywiad Chcemy Być Rodzicami (wiecęj możesz przeczytać tutaj…)

3. Ustawa nie określa żadnego leczenia, powinien być również zakaz opłacania in vitro przez podatnika oraz obowiązek ponoszenia odpowiedzialności cywilnej przez lekarzy za swoje czyny.

Tomasz Sommer
Wywiad Chcemy Być Rodzicami (wiecęj możesz przeczytać tutaj…)

4. W myśl polskiego prawa dziecko powinno żyć w rodzinie i nie jest niczyją własnością. Żeby powstało dziecko, muszą być tata i mama, a konstytucja podkreśla, że dziecko powinno być wychowywane w rodzinie. (…) Zależy nam bardzo, żeby dzieci, które urodzą się w wyniku procedury in vitro, miały zapewnioną opiekę, wsparcie, pomoc w wychowaniu ze strony rodziców, którzy mają zalegalizowany związek.

Helena Hatka, była posłanka PO
komisja zdrowia

5. Naszym obowiązkiem jako państwa jest pomagać tym, którzy chcą dążyć do szczęścia, jakim jest metoda in vitro.

Ewa Kopacz
konferencja prasowa

6. In vitro nie jest żadną radością

Tadeusz Cymański
Wywiad Chcemy Być Rodzicami (wiecęj możesz przeczytać tutaj…)

7. Jestem prezydentem polskich obywateli o zróżnicowanych światopoglądach, o odmiennych zaangażowaniach religijnych, o różnych sympatiach politycznych. Jestem przeciwnikiem pochopnego regulowania prawem ludzkich sumień.

Bronisław Komorowski o podpisaniu ustawy o in vitro
Tekst: Kontrowersje wokół in vitro nie gasną (wiecęj możesz przeczytać tutaj…)

8. To jest bardzo droga działalność o niskiej skuteczności i w związku z tym korzystać z niej mogą tylko bogaci. Są o wiele skuteczniejsze metody i techniki wspomagania rozrodu. Należy też podkreślić, że in vitro nie leczy niepłodności.

Bogdan Pęk, były senator PiS
Wywiad Chcemy Być Rodzicami (wiecęj możesz przeczytać tutaj…)

9. Jest to ustawa homofobiczna, która udaje, że pary jednopłciowe nie istnieją, a ich pragnienie rodzicielstwa uda się wyłączyć zapisem ustawowym.

Partia  Razem
Wywiad Chcemy Być Rodzicami (wiecęj możesz przeczytać tutaj…)

10. Należy się bać rządów tych, którzy chcą przejąć władzę nad naszymi sumieniami. To staje się bardzo niebezpieczne.

Ewa Kopacz
konferencja prasowa

Magda Dubrawska

Chcemy Być Rodzicami

Jedyny magazyn poradnikowy dla starających się o dziecko. Starania naturalne, inseminacja, in vitro, adopcja.

Nie dla in vitro. To miasto nie dofinansuje programu

In vitro w Gdyni
Pixabay

Rada miasta Gdyni nie wyraziła zgody na plan Platformy Obywatelskiej (PO) i Nowoczesnej mówiącej o dofinansowanie z budżetu miasta procedur in vitro. Projekt uchwały z porządku obrad zdjęła rządząca Samorządność oraz Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Na początku tego roku z inicjatywy PO kilka samorządów w kraju zdecydował się na dopłacenie do programu in vitro. Władze Gdyni odmówiły wówczas „wzięcia udziału w politycznych rozgrywkach„.

Apel o dofinansowanie in vitro

W lutym 2017 roku przedstawiciele PO, Nowoczesnej, Kukz’15 i Sojuszu Lewicy Demokratycznej złożyli w magistracie apel do prezydenta Gdyni i rady miasta. Wnioskowali o opracowanie i drożenie programu dofinansowania leczenia niepłodności metodą in vitro. Inicjatywę odrzucono.

„In vitro nie powinno być finansowane z budżetu miasta”

Rządzący tłumaczyli decyzję ogromnymi, liczącymi kilkaset tysięcy złotych rocznie, kosztami dotacji, które mieliby ponieść mieszkańcy miasta. Władze dały wówczas jasno do zrozumienia, że nie wdrożą programu wsparcia zapłodnienia pozaustrojowego w Gdyni. Beata Szadziul, pełnomocniczka prezydenta miasta Wojciecha Szczurka do spraw rodziny, argumentowała, że in vitro nie powinno być finansowane z miejskiego budżetu.

Opozycja domagała się, aby z kasy miasta przeznaczyć 800 tys. zł rocznie na dofinansowanie programu. Program ten miał trwać w Gdyni w latach 2018-2020.

Zobacz także:

Dofinansowanie in vitro w Częstochowie. Radni zadecydowali

In vitro w Bydgoszczy. Refundacji na razie nie będzie

Dofinansowanie in vitro w Pile – radni za

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Pracuję z dziećmi a sama ich mieć nie mogę. To takie trudne…

Fot. fotolia
Fot. fotolia

Nie sądziłam, że problem niepłodności dotknie właśnie mnie. Pracuję z dziećmi w przedszkolu – zawsze marzyłam o własnym. A tu inseminacja a potem in vitro – poznaj historię Anny.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Nie sądziłam, że problem niepłodności będzie dotyczył mnie. A jednak. Nawet w okresie dojrzewania, kiedy zaczęłam mieć problemy z regularnym miesiączkowaniem, nie sądziłam, że to może mieć takie poważne skutki. Wtedy, żaden z lekarzy nie powiedział mi, że mogę mieć w przyszłości problem z zajściem w ciążę.

Ja i moja niepłodność…

Niepłodność… towarzyszka życia, z którą zmagam się od 2 lat, ale tak naprawdę zaczęliśmy starać się od dziecko już dużo wcześniej.  Ślub wzięliśmy w czerwcu 2013 roku.

Wiedzieliśmy, że chcemy powiększyć rodzinę. Oboje lubimy dzieci, a ja pracuję w przedszkolu, więc dzieci to mój świat. Wiedzieliśmy też, że chcemy poczekać kilka miesięcy – do końca mojego stażu bądź zacząć starania na chwilę przed jego ukończeniem.

W tym okresie byłam pod opieką lekarza. Nie będą oceniać jego pracy. Wtedy byłam zadowolona – pierwsza wizyta: szczegółowy wywiad, szereg badań do zrobienia i wstępnie postawiona diagnoza – hiperprolaktynemia czynnościowa i zespół androgenny. Stąd moje problemy z miesiączką. Leki brałam systematycznie, wyniki badań poprawiały się a okres był – jak w szwajcarskim zegarku. Gdy w 2014 zasygnalizowałam chęć posiadania dziecka nie przypuszczałam, że od tego czasu zaczniemy z mężem długą walkę o to, o czym marzymy. „System” opracowany przez lekarza nie sprawdził się.

Po stażu miało być dziecko…była wizyta u psychologa

Po skończonym stażu zdecydowałam się na sesje u psychologa, gdyż sądziłam, że stres blokuje mnie.

Pomogło. 6 sesji po których zmieniłam swoje nastawienie do życia i ciąży. Najważniejsze – mąż zmianę zauważył. Moja głowa nie była już tak nastawiona na posiadanie dziecka jak wcześniej.

Mąż namówił mnie na wizytę u innego lekarza, którego jestem pacjentką do dziś. I znów – wywiad, cytologia, biocenoza pochwy, usg od razu i skierowanie na badania drożności jajowodów. Intuicja mówiła mi, że wszystko będzie w porządku i tak było. Po luteinie, którą brałam, żeby mieć miesiączkę regularnie, zaczynał dojrzewać pęcherzyk i wyznaczonym dniem, kiedy powinnam stawić się na kolejne usg. Kilka dni później okazało się, że pękł. Wiadomo, co to oznacza – czekamy kilka dni i robimy test. Nie wyszło. Trudno, pierwsze podejście. Rzadko kiedy od razu udaje się.

Czytaj też: Jak zachować równowagę podczas starań – radzi psycholog

 

Próby próbami, ale in vitro? To był dla nas szok!

Niewiele czasu upłynęło, kiedy zaproponowano nam inseminację, wtedy też usłyszałam, że gdyby w ten sposób nie udało się, to trzeba będzie pomyśleć o in vitro. Zmroziło mnie…

Ja i in vitro? Nie ma możliwości. Nie byłam przeciwna ze względów ideologicznych, tylko byłam przekonana, że mnie to nie dotyczy.

Do pierwszej procedury IVF mieliśmy 3 inseminacje. Moje jajniki nie chciały współpracować na zawołanie. Jeśli mam rozłożyć to w czasie to: październik 2015, grudzień, styczeń 2016 . Przełom maja i czerwca 2016 r., to już czas stymulacji hormonalnej do pierwszego IVF. W czasie punkcji pobrano wiele pęcherzyków, jednak okazało się, że nie każdy posiada komórkę jajową. W ostateczności było ich 3, ale powstał tylko jeden zarodek. Transfer i 2 tygodnie zwolnienia.

Pobranie krwi na Dzień Ojca nie przyniosło sukcesu

Pobranie krwi w Dniu Ojca. Wynik: bHCG – 0,2.  Do drugiej procedury podchodziliśmy pod koniec sierpnia, jednak pęcherzyk po stymulacji było tak mało, że punkcja jajników nie wchodziła w grę i zdecydowałam się na czwartą inseminację. Bezowocną.

Trzecia procedura z innymi hormonami i z wieloma pęcherzykami. Tym razem 13 komórek jajowych, zapłodnionych 6, ale tylko 2 zarodki rozwinęły się do stadium blastocysty. Pierwszy transfer miałam w grudniu – ciąża biochemiczna, drugi w marcu tego roku. Nieudany. Po nim długo zastanawialiśmy się, co robić dalej. Mieliśmy zamrożone oocyty. W ostateczności ustaliliśmy, że robimy przerwę – odpoczywamy, robimy reset od kliniki i leków. To jest czas dla nas. Podjęliśmy też decyzję – ostatni raz na jesieni podchodzimy do IVF.
A na leczenie nie – liczyliśmy – ale wydaliśmy ok. 40 tys. zł.

Jeśli nie uda się z in vitro adoptujemy

Dlaczego in vitro? Dlatego, że wiedzieliśmy, że innej drogi nie ma… tzn jest – naprotechnologia i adopcja. Pierwsza opcja nie wchodziła w grę, bo w nią nie wierzyliśmy. Szkoda nam było czasu na wizyty u lekarzy specjalizujących się w tej metodzie, a adopcja… to jeszcze nie był ten moment. Chciałam poczuć jak to jest być w ciąży… nadal wierzę,  że tak będzie…

POLECAMY:
18 razy straciła ciążę i jest szczęśliwa mamą

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

Nie będzie dofinansowania in vitro w Płocku

Nie będzie dofinansowania d in vitro w Płocku
Projekt dofinansowania in vitro przegrał z inicjatywą "Mobilna oświata" / fot. Fotolia

Nie będzie programu leczenia niepłodności metodą in vitro w Płocku. Projekt ten odpadł w głosowaniu w ramach budżetu obywatelskiego Płocka. Największym poparciem cieszyła się natomiast inicjatywa „Mobilna oświata”.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

W ramach obecnej edycji budżetu obywatelskiego mieszkańcy Płocka wybierali po jednym projekcie z dwóch kategorii. Do tegorocznej, szóstej już edycji budżetu zgłoszono 80 projektów, 22 z nich oceniono negatywnie pod względem formalno-prawnym.

Płock bez dofinansowania na in vitro

Projekt dofinansowania in vitro otrzymał jedynie 337 głosów. Z 1200 głosami zwyciężyła inicjatywa „Mobilna oświata”, która zakłada zakupu trzech aut dla szkół. Poparciem cieszył się również projekt budowy przystani cumowniczej w stanicy klubu motorowodnego, pomysł zakupu statku ratowniczego oraz zakup łodzi dla płockich wioślarzy.

Na projekty ogólnomiejskie miasto przeznaczy blisko 2 mln zł., natomiast na inicjatywy osiedlowe, gdzie wyłoniono 12 projektów, Płock da niemal 3 mln zł.

Co zakładał projekt?

Zgodnie z założeniem autora, projekt leczenia niepłodności metodą in vitro miałby potrwać dwa lata do 2019 roku i obejmowałby dofinansowanie do 60 zabiegów. Miasto dopłacałoby maksymalnie pięć tys. złotych do jednego zabiegu. Z projektu mogłyby skorzystać pary z Płocka pozostające zarówno w formalnych, jak i nieformalnych związkach.

Jak zauważył prezydent miasta Andrzej Nowakowski, choć często poruszany, temat in vitro nie okazał się aż tak istotny dla mieszkańców Płocka. Już w marcu br. radni odrzucili obywatelski projekt dofinansowania procedury in vitro. Projekt zgłosił Komitet Obywatelski „Nowoczesny Płock dla Rodziny”. Przeciwko opowiedzieli się wówczas radni PiS i dwóch radnych PO.

Zobacz także:

Dzieci z in vitro tyją szybciej niż rówieśnicy – twierdzą naukowcy z ESHRE

Ile kosztuje in vitro w Polsce? Cennik vs rzeczywistość

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: samorzad.pap.pl, portalsamorzadowy.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ogromne zainteresowanie programem in vitro w Poznaniu

program in vitro w Poznaniu

Program in vitro w Poznaniu cieszy się niesamowitym powodzeniem. Już prawie 300 par zgłosiło się do udziału w projekcie.  Placówki realizujące program leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego, czyli Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego, InviMed Europejskie Centrum Macierzyństwa i klinika IVITA przeżywają prawdziwe oblężenie.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Program refundacji in vitro rozpoczął się na początku września tego roku i już w ciągu dwóch tygodni zgłosiło się niemal 300 par. Warto zaznaczyć, że 360 par będzie mogło w sumie uczestniczyć w programie.

Warunki przystąpienia do projektu

Miasto dofinansowuje maksymalnie trzy zabiegi dla jednej zakwalifikowanej do programu pary. Aby przystąpić do projektu trzeba spełnić szereg wymogów. Trzeba m.in. mieć udokumentowane bezskuteczne leczenie niepłodności, a wiek kobiety musi zmieścić się w przedziale od 20 – 43 lat – informuje Sylwia Błociszewska, koordynatorka projektu.

Partnerzy nie muszą być małżeństwem, ale muszą być mieszkańcami Poznania. – Na realizację procedur leczenia niepłodności miasto przeznaczy milion 835 tysięcy złotych na każdy rok realizacji programu – dodaje Błociszewska. Z miejskiego programu leczenia niepłodności co roku skorzysta 360 par.

– Bardzo się cieszymy, że będziemy w stanie spełnić marzenia setek pacjentów z Poznania – mówi prezeska zarządu kliniki IVITA z Poznania Agnieszka Drews. – Posiadanie dzieci nie powinno być uzależnione od stanu konta w banku – dodaje. Jak zaznacza, w klinice IVITA wszyscy pacjenci traktowani są z szacunkiem, empatią oraz z zachowaniem najwyższych medycznych standardów. – Po ludzku, niezależnie od statusu materialnego, wyznania i pochodzenia – mówi.

Zobacz także:

In vitro w Poznaniu na ostatniej prostej. Wojewoda zaakceptował trzy kliniki

Sukces programu in vitro w Łodzi. Wyniki przekroczyły oczekiwania

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Rynek Zdrowia

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.