Przejdź do treści

10 ciężkich chwil polskiego in vitro w 2016 roku

Polskie in vitro wiele wycierpiało w mijającym roku. Miejmy nadzieję, że dla wszystkich pacjentów walczących z niepłodnością nadchodzący rok będzie dużo lepszy.

CHaBeR News

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

  1. Wygaszenie programu refundacyjnego

– Jeżeli to jest możliwe, od Nowego Roku nie kontynuowałbym finansowania przez państwo zabiegów in vitro – jeszcze w 2015 roku mówił w rozmowie z nami ówczesny senator PiS, Bogdan Pęk. Niepłodni pacjenci od połowy 2016 roku za in vitro muszą płacić w własnej kieszeni

Nie dla finansowania in vitro od Nowego Roku

Decyzja o wygaszeniu refundacji zapadła już pod koniec 2015 roku. W zamian publiczne pieniądze mają trafić na wspieranie innych metod, które „nie budzą takich emocji etycznych” – tłumaczył Konstanty Radziwiłł.

  1. Wprowadzenie narodowego programu prokreacyjnego

Minister Konstanty Radziwiłł słowa dotrzymał. Pod koniec 2015 roku zapowiedział powstanie narodowego programu prokreacyjnego, a pod koniec 2016 roku w Łodzi zaczęła funkcjonować pierwsza klinika referencyjna.

Naprotechnologia zamiast in vitro

  1. Miasta z in vitro

Zaraz po ministerialnej decyzji o wygaszeniu programu in vitro, do boju o finansowanie zapłodnienia pozaustrojowego ruszyły miasta. Pierwsza była Częstochowa, ale każdego miesiąca informowaliśmy Was o kolejnych miastach, które same postanowiły zadbać o swoich mieszkańców.

Częstochowa sfinansuje in vitro!

  1. Licho nie śpi

W styczniu Ministerstwo Zdrowia powoli odsłaniało karty, czym ma być narodowy program prokreacyjny. Edukacja, profilaktyka, diagnostyka – wyliczał resort, ale o nowoczesnych metodach nie wspomniał ani słowa.

Prokreacyjne tajemnice Ministerstwa Zdrowia

Edukacja zamiast refundacji in vitro!

 

 

  1. Jawne in vitro

Luty był przełomowy dla transparentności leczenia metodą in vitro w Polsce, bowiem Stowarzyszenie Nasz Bocian po kilkunastu miesiącach walki o jawność wyników leczenia pozaustrojowego wygrało sądową batalię. Od tej pory pacjenci mogą poznać skuteczność leczenia in vitro w poszczególnych ośrodkach.

Nasz Bocian wygrał! Jawne in vitro!

  1. In vitro pod znakiem zapytania

Ministerstwo Zdrowia zapewniało, że nie będzie wprowadzać zmian w ustawie in vitro. Mimo to w  maju 2016 roku posłowie kilku ugrupowań (m.in. Kukiz’15 i PO) wnieśli do Sejmu nowy projekt ustawy pt. w obronie życia i zdrowia nienarodzonych dzieci poczętych in vitro. Projekt ten zmieniał między innymi definicję zarodka i ustawia limit zapłodnienia tylko jednej komórki jajowej zamiast dotychczasowych sześciu.

In vitro w Polsce zagrożone? Jest nowy projekt ustawy

Według obecnych zapisów zarodek jest grupą komórek. Przecież ja też jestem grupą komórek. To podobna definicja do przedwojennego powiedzenia „koń, jaki jest każdy widzi”, jednak ona nie oddaje rzeczywistości. Wspólną bazą powinna być informacja naukowa – życie zaczyna się od momentu poczęcia – tego się trzymajmy. – tłumaczył w rozmowie z nami wnioskodawca projektu, Jan Klawiter.

Jan Klawiter: jestem przeciwnikiem in vitro, ale szukam kompromisu

  1. Koniec finansowania

W czerwcu stało się to, co rząd zapowiadał na początku roku – finansowanie in vitro zostało wycofane.

– Rządowy program in vitro ruszył 1 lipca 2013 roku. Po raz pierwszy w historii polskiego systemu ochrony zdrowia, zabiegi te zostały sfinansowane ze środków publicznych. Była to odpowiedź na wciąż pogarszające się wskaźniki demograficzne, coraz większą liczbę par, które borykają się z niepłodnością oraz na nierówność w dostępie do in vitro z uwagi na wciąż stosunkowo wysokie koszty tej procedury. Jako współtwórca tego programu z dumą mogę powiedzieć, że dzięki niemu pojawiło się na świecie kilka tysięcy dzieci. – podsumował program Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia.

Podsumowanie rządowego programu in vitro

  1. Walka trwa

Jest czerwiec 2016 roku, w Sejmie od miesiąca leży projekt pt. w obronie życia i zdrowia nienarodzonych dzieci poczętych in vitro. Nikt nie wie, co dalej. Naukowcy i lekarze z całego świata zaczynają batalię o zapłodnienie pozustrojowe i przestrzegają przed skutkami feralnego projektu.

Prof. Marian Szamtowicz nazywany „ojcem polskiego in vitro” w rozmowie z nami mówi wprost – Daleko idące ograniczenia, które chce się w tej chwili wprowadzić, są przedmiotowym i nieludzkim traktowaniem kobiety. Chce się maksymalnie obniżyć skuteczność leczenia, uczynić je nieetycznym, a w niektórych sytuacjach niebezpiecznym.-

Prof. Szamatowicz: In vitro w Polsce będzie nieskuteczne, nieetyczne i niebezpieczne

Wtóruje mu Juha Tapanainen, obecny szef ESHRE – Jakość usług in vitro w Polsce jest na bardzo wysokim poziomie, byłoby ogromną szkodą, gdyby te osiągnięcia zostały zmarnowane – mówił podczas 3. edycji Międzynarodowej Konferencji Endokrynologii i Rozrodczości pod patronatem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Dodał, że polskie poczynania  w zakresie wspomaganego rozrodu zadziwiają ekspertów z Europy i z całego świata – Byłoby ogromną szkodą, gdyby nie mogło rodzić się więcej dzieci z in vitro – podsumował Tapanainen.

Przewodniczący ESHRE: Byłoby ogromną szkodą, gdyby nie mogło rodzić się więcej dzieci z in vitro

  1. Czarny Protest

Pierwszy tydzień października 2016 roku można nazwać czarnym tygodniem. Pierwszy czarny protest odbył się 1 października pod gmachem Sejmu odbędzie się protest „ŻARTY SIĘ SKOŃCZYŁY! Moje ciało, moja sprawa”.

Żarty się skończyły!

Przez kolejne dni w całej Polsce organizowane były czarne manifestacja. Największa odbyła się w Warszawie 3 października.

Ludzie Czarnego Protestu #takdlainvitro

  1. Jan Klawiter padł

To było zaskoczenie dla wszystkich, 6. Października nagle na sejmowej stronie internetowej pojawił się oficjalny komunikat o wycofaniu projektu ustawy. Godzinę wcześniej poseł Jan Klawiter, wnioskodawca projektu przekonywał nas, że ustawa będzie miała dalszy bieg legislacyjny, a on sam jest spokojny o jej losy. Zaraz po pojawieniu się informacji na stronie spytaliśmy go komentarz, odpowiedział, że nic na ten temat nie wie. Na szczęście projekt zmian w ustawie in vitro trafił do kosza.

Projekt ustawy in vitro został wycofany!

Magda Dubrawska

dziennikarka Chcemy Być Rodzicami, doktorantka socjologii.

Przygotowania do in vitro – jak to wygląda? [WIDEO]

Przygotowanie do in vitro do skomplikowany proces, który składa się z wielu etapów i wymaga odpowiednich przygotowań. Jak wyglądają one z punktu widzenia kobiety i mężczyzny? Opowiedziała nam o tym dr Katarzyna Kozioł z Przychodni Lekarskiej nOvum, specjalistka położnictwa i ginekologii, embriolog kliniczny PTMRiE, senior clinical embryologist ESHRE.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Przygotowanie do in vitro – etap pierwszy: stymulacja hormonalna

Pierwszym etapem przygotowań do zapłodnienia pozaustrojowego jest stymulacja hormonalna jajników. Polega ona na podawaniu pacjentce leków hormonalnych a oczekiwanym rezultatem stymulacji jest uzyskanie wzrostu kilku do kilkunastu pęcherzyków jajnikowych. 

Po ok. dwóch tygodniach dojrzałe pęcherzyki jajnikowe powinny osiągnąć odpowiednią wielkość, czyli 17-20 mm. – Takich pęcherzyków, które osiągną odpowiednią wielkość, musi być przynajmniej trzy, co pozwala sądzić, że większość komórek jajowych będzie dojrzała. Stymulacja hormonalna zostaje wtedy zakończona i podaje się lek hormonalny (najczęściej hormon hCG), który wyzwala owulację. Podaje się go na ok. 36 godzin przed planowaną punkcją jajników.

– Uważa się, że stymulacja hormonalna przebiega dobrze i szansa na ciążę jest największa jeśli pęcherzyków jajnikowych rokujących dojrzałość jest 8 ÷ 15– wyjaśnia nam dr Katarzyna Kozioł.

Przygotowanie do in vitro – etap drugi: punkcja jajników. Jak wygląda i czy jest bolesna?

Jak wyjaśnia ekspertka, punkcja jajników jest przeprowadzana w krótkim znieczuleniu ogólnym.
– Pacjentka śpi i nie czuje nic,  dzięki czemu punkcja jest przeprowadzona bezboleśnie. Sen jest bardzo przyjemny – zazwyczaj nasze pacjentki miło wspominają te chwile – podkreśla dr Kozioł.

Punkcja jajników polega na pobraniu komórek jajowych z pęcherzyków jajnikowych, które urosły w wyniku stymulacji hormonalnej. Taki pęcherzyk jest wypełniony płynem, w którym znajduje się komórka jajowa – uwolniona pod wpływem leku wyzwalającego.  

– Punkcję przeprowadza się przezpochwowo pod kontrolą USG. Lekarz nakłuwa długą igłą wszystkie duże, dojrzałe pęcherzyki jajnikowe i przy pomocy specjalnej pompy delikatnie wysysa do próbówek płyn pęcherzykowy wraz z komórkami jajowymi. Probówki z pobranym płynem pęcherzykowym przekazywane są do laboratorium embriologicznego. Tam embriolog w pobranym materiale, wyszukuje komórki jajowe. 

Komórki umieszczane są w inkubatorze w temperaturze ludzkiego ciała – opisuje przebieg zabiegu dr Katarzyna Kozioł.

Przygotowanie do in vitro – etap trzeci: pobranie nasienia

W międzyczasie partner pacjentki oddaje nasienie. W szczególnych przypadkach nasienie oddawane jest wcześniej i zamrożone czeka na dzień pobrania komórek jajowych. 

– Partner pacjentki oddaje nasienie w specjalnym pomieszczeniu, zapewniającym intymność. Następnie jest  ono przekazywane do laboratorium seminologicznego. Po wstępnej ocenie parametrów nasienia, czyli liczby plemników i ich ruchliwości, jest ono przekazywane do laboratorium embriologicznego. Tam jest odpowiednio przygotowywane, żeby mogło być użyte do zapłodnienia pozaustrojowego – mówi dr Katarzyna Kozioł. 

Przygotowanie do in vitro  – etap czwarty: zapłodnienie in vitro – klasyczne lub ICSI

  Jeśli parametry nasienia są prawidłowe, czyli odpowiednia jest liczba plemników (ok. 15 mln/ml) oraz ich ruchliwość (powyżej 40% ruchliwości, w tym  32% ruchliwości postępowej), to takie nasienie jest kwalifikowane do tzw. klasycznego zapłodnienia pozaustrojowego – wyjaśnia dr Kozioł.

Oznacza to, że po odpowiednim przygotowaniu nasienia dodaje się je do pobranych wcześniej komórek jajowych. Plemniki te – w szalce, dodane do  odpowiedniej pożywki, w której wcześniej umieszczone zostały komórki jajowe – samodzielnie docierają do komórek i zapładniają je.

– Tu trzeba podkreślić, że zgodnie z prawem u pacjentek poniżej 35. roku życia można zapłodnić maksymalnie sześć komórek, więc nawet jeśli udało się uzyskać ich więcej, to te ponad 6 komórek nie mogą być zapłodnione, mogą natomiast być zamrożone i możliwe do wykorzystania, jeśli ta próba by się nie powiodła albo jeśli pacjentka będzie chciała wrócić po kolejne dziecko – opowiada dr Kozioł.

Jeśli natomiast parametry nasienia są niezadowalające lub jeśli istnieje ryzyko, że z jakiegokolwiek innego powodu komórki jajowe mogą samoistnie się nie zapłodnić, wtedy należy zastosować odmianę zapłodnienia pozaustrojowego, która nazywa się mikroiniekcją plemnika do komórki jajowej (ICSI).
– W skrajnych przypadkach może w ogóle nie być plemników w nasieniu. Wtedy należy poszukiwać ich w jądrze lub najądrzu – mówi ekspertka nOvum. Pozyskiwanie takich plemników odbywa się podczas zbiegu (w znieczuleniu ogólnym) biopsji jąder lub najądrzy męża lub partnera pacjentki jeszcze na etapie przygotowania do in vitro.

Spośród pozyskanych plemników embriolog wybiera najlepsze plemniki (najlepiej zbudowane i najbardziej ruchliwe) a następnie przy pomocy szklanej, bardzo cienkiej pipetki pod mikroskopem wstrzykuje pojedynczo do wnętrza komórki jajowej. 

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

In vitro i ludzkie komórki na szkle? Takich witraży jeszcze nie widziałeś!

witraż z in vitro
fot. Pixabay

Fragmenty tkanek, komórki nerwowe, czy zapłodnienie in vitro – to tematy niezwykłych witraży. Ich autorką nie jest jednak plastyk, lecz profesor biologii Barbara Gawrońska-Kozak.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Robienie witraży stało się dla pani Barbary ucieczką od stresów w pracy. Profesor Gwarońska-Kozak przez 11 lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowała naukowo.  Od lat prowadzi badania nad bezbliznowym gojeniem ran.

Jak opowiada pani Barbara, aby utrzymać się w Stanach Zjednoczonych na stanowisku lidera grupy naukowej, trzeba zdobywać granty i przynosić pieniądze na coraz to nowsze projekty. To nie zawsze się udawało, co niosło za sobą frustracje i stresy.

Zobacz także: Endometrioza – tego bólu nie da się opisać. Oto obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów!

Na stresy najlepsza sztuka

W chwili zwątpienia pani Barbara postanowiła poszukać zajęcia, które ukoiłoby jej nerwy. W USA przy uczelniach często spotkać można ośrodki, w których w godzinach popołudniowych odbywają się różnorakie kursy.

Profesor od dziecka marzyła o robieniu ceramiki i to właśnie na takie zajęcia chciała się zapisać. Pech chciał, że wszystkie miejsca na kursie garncarstwa były już zajęte. Padło zatem na robienie witraży. Od pierwszych zajęć wiedziała już, że znalazła to, czego szukała.

Po powrocie do Polski profesor Gawrońska-Kozak doskonaliła swoje umiejętności. Inspirację czerpała… z pracy! Tematem jej witraży stały się mikroskopowe preparaty tkankowe.

– Preparaty są tak niesamowicie piękne, pomyślałam: a co by się stało, gdybym taki obraz przeniosła na szkło, na witraż? – cytuje słowa pani Barbary portal „Nauka w Polsce”.

Zobacz także: Malarka i niedoszła matka. Obrazy Fridy Kahlo

Witraż z in vitro

Na witraże profesor biologii przenosi m.in. tkankę tłuszczową żółtą i brązową, komórki nerwowe, tkanki ludzkiej skóry z mieszkiem włosowym, włosem i naczyniami krwionośnymi, czy komórki macierzyste tkanki tłuszczowej.

W swoim dorobku pani Barbara ma również witraż z in vitro, który przedstawia komórkę jajową z jądrem komórkowym, krążące wokół plemniki oraz igłę iniekcyjną wprowadzającą jeden z plemników do jajeczka.

Praca nad witrażem jest czasochłonna– zajmuje od jednego do trzech miesięcy. Najpierw na kartce papieru powstaje projekt, który z biegiem czasu przybiera realne kształty.

Pani Barbara podkreśla jednak, że nie jest artystką, lecz rzemieślnikiem. W roku 2015 odbyła się wystawa pt. „Tkanki ze szkła” na której można było podziwiać prace profesor.

Barbara Gawrońska Kozak – „Tkanki ze szkła”
18 września 2015 r. // fot. www.wbp.olsztyn.pl

Tu kupisz najnowszy magazyn Chcemy Być Rodzicami

Źródło: Nauka w Polsce

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Efektywność zapłodnienia pozaustrojowego – od czego zależy?

Watykan o in vitro
Fotolia

Zapłodnienie pozaustrojowe często postrzegane jest jako ostateczność – krok przed którym, z różnych względów, bardzo długo się wzbraniamy. A jeżeli już się na niego zdecydujemy, oczekujemy prostej (mimo swej biologicznej złożoności) procedury, z gwarancją efektu. Z Martą Sikorą–Polaczek, embriologiem w Centrum Medycznym Macierzyństwo w Krakowie, kierownikiem laboratorium IVF  rozmawia Aneta Grinberg-Iwańska. 

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Zastanawiając się nad efektywnością zapłodnienia pozaustrojowego, warto najpierw zadać sobie pytanie, jaki jest główny cel tej metody, co możemy osiągnąć, stosując in vitro? Ujmując w kilku zdaniach obowiązujące rekomendacje i aktualne standardy – zapłodnienie pozaustrojowe ma: 

  • ominąć bariery, które spotykają na swojej drodze plemniki, czyli obejść problem niedrożnych jajowodów, niskiej koncentracji i ruchliwości plemników czy nieprawidłowej interakcji plemników z komórką jajową. Pomaga parom, które bez tej techniki nie mają szans na biologiczne potomstwo. 
  • „skoncentrować” siły reprodukcyjne w jednym, perfekcyjnie kontrolowanym cyklu – czyli ratować czas reprodukcyjny, zwiększyć szanse rozwoju i implantacji prawidłowego zarodka, gdy wiek lub jakiekolwiek inne przyczyny te szanse ograniczają. Pomaga parom, które mogą inaczej nie zdążyć mieć własnego potomstwa. Stosując zapłodnienie pozaustrojowe, nie modyfikujemy właściwości komórek rozrodczych, nie ingerujemy w genom zarodka czy wreszcie (wbrew przerażającym pseudonaukowym publikacjom) nie tworzymy „nadmiaru” istnień ludzkich, wybierając te najsilniejsze. 

Jakie są w związku z tym najistotniejsze czynniki, które wpływają na efektywność zapłodnienia pozaustrojowego? 

Takim czynnikiem jest potencjał komórek rozrodczych. Oczywiście dzięki osiągnięciom nauki wiemy coraz więcej o tym, jak ten potencjał mierzyć (badając np. poziom rezerwy jajnikowej czy analizując parametry nasienia) oraz jak najefektywniej i najbezpieczniej (stosując odpowiednie protokoły stymulacyjne) go wydobyć. Nie potrafimy jednak ciągle na niego wpłynąć – to prawdziwe wyzwanie dla medycyny! 

Które czynniki wpływające na skuteczność zapłodnienia zależą od pary starającej się o dziecko?

Mimo że nie możemy modyfikować naszego potencjału rozrodczego, to możemy jednak o niego zadbać. Możemy zadbać o komórki rozrodcze tak jak o wszystkie inne komórki naszego organizmu. Publikowane są ciągle (lepiej lub gorzej udokumentowane) doniesienia o niższej efektywności zapłodnienia pozaustrojowego u kobiet z wysokim BMI, u palaczy, u osób przewlekle zestresowanych. 

W jaki sposób praca w laboratorium kliniki leczenia niepłodności i podejmowane tam decyzje od momentu pobrania komórki jajowej i nasienia mają wpływ na skuteczność przeprowadzonego in vitro? 

Praca embriologa rozpoczyna się w momencie przekazania do laboratorium komórek rozrodczych. Nasza rola to efektywne przeprowadzenie połączenia komórek – tutaj liczą się umiejętności i doświadczenie embriologa. Komórkom i rozwijającym się zarodkom trzeba zapewnić optymalne warunki – składniki odżywcze, temperaturę, pH, stężenie tlenu – tu ma znaczenie zarówno praca zespołu, jak i wyposażenie laboratorium, stosowane pożywki hodowlane, jakość powietrza, kontrola warunków laboratoryjnych. 

Czytaj też: Zapłodnienie in vitro i hodowla zarodka – jak to wygląda: wyjaśnia embriolog

Niezwykle ważna dla pary jest decyzja dotycząca liczby zapładnianych komórek jajowych, podejmowana wspólnie z lekarzem. Zgodnie z obowiązującym prawem w Polsce zapładniamy maksymalnie 6 komórek jajowych u kobiet poniżej 35. roku życia, jeśli nie ma innych okoliczności obniżających efektywność (2 nieudane procedury w przeszłości lub choroba współistniejąca). Daje nam to realne statystycznie szanse na uzyskanie 2 prawidłowo rozwiniętych zarodków, a więc jeden/dwa transfery, każdy z około 40%-ową szansą na ciążę. Możemy zmniejszyć liczbę zapładnianych komórek, ale doniesienia literaturowe są nieubłagane – im więcej komórek zapłodnimy, tym większe są szanse na ciążę z tego cyklu stymulacji. Warto jednocześnie pamiętać, że zarodek jest w Polsce prawnie chroniony – nie może zostać zniszczony lub przekazany na cele badawcze. Wszystkie utworzone i prawidłowo rozwijające się zarodki tra ą do rodziców – biologicznych lub adopcyjnych. 

Połączenie komórek rozrodczych podczas procedury in vitro nie wystarcza, by doszło do zapłodnienia. Duża liczba komórek jajowych nie rozwija się i nie staje się zarodkami. Dlaczego tak jest? 

Jedna komórka – jeden zarodek – pojedyncza ciąża to efekt, jaki niewątpliwie chcielibyśmy osiągnąć. Wiemy jednak, że aby zarodek rozwijał się prawidłowo, musi być prawidłowy genetycznie – a więc dostać właściwe „pakiety” genetyczne od komórek rozrodczych i nie wygenerować błędów podczas podziałów. A ogromna liczba zarodków niesie w sobie duże nieprawidłowości. Liczne aneuploidie (nieprawidłowe liczby chromosomów) są letalne – takie zarodki nie mają szansy na dalszy rozwój. Ich obumieranie można uznać za naturalny biologiczny mechanizm. Niezbędna jest też „gotowość” cytoplazmatyczna komórki jajowej – wykazano, że niektóre zarodki zatrzymują się w rozwoju, mimo że są genetycznie prawidłowe. 

Co świadczy o prawidłowym rozwoju zarodka? 

Zgodnie z przyjętymi standardami pracy zarodek rozwija się prawidłowo, jeżeli:
– dzieli się zgodnie z przyjętym czasem – zarodek dwudniowy powinien być 2- lub 4-komórkowy, zarodek 5-dniowy to już kilkadziesiąt komórek,
– ma struktury charakterystyczne dla swojego stadium rozwojowego – blastocysta musi mieć np. węzeł zarodkowy, czyli grupę komórek, z których rozwinie się płód,
– jego komórki nie degenerują. 

Musimy jednak pamiętać, że prawidłowo wyglądający zarodek to nie wszystko. O udanym transferze zarodka decydują kompetencja (morfologiczna i genetyczna) zarodka i gotowość macicy do jego przyjęcia. Tutaj dotykamy odrębnej, wychodzącej poza laboratorium, a bardzo złożonej kwestii receptywności endometrium macicy. 

Jak wygląda skuteczność zapłodnienia pozaustrojowego w statystykach? Jak jest mierzona i liczona efektywność in vitro? 

Każdy ośrodek powinien mierzyć swoją efektywność w wielu punktach – istnieją wskaźniki obliczone na dużych populacjach i pozwalające określić, czy wszystko, zarówno na poziomie laboratorium, jak i lekarskim, działa prawidłowo (np. współczynnik zapłodnienia, rozwoju zarodkowego, efekty poszczególnych lekarzy i embriologów). 

To, co ośrodki podają do informacji pacjentów, to jedynie ułamek tej wiedzy, jednocześnie najbardziej istotny – informacja o uzyskanych ciążach. Przeglądając statystyki, warto zwrócić uwagę, jaka grupa wyjściowa była analizowana: czy podawane są ciąże w przeliczeniu na wykonany transfer, na rozpoczętą stymulację, czy kumulatywne – na jeden cykl stymulacji ze wszystkimi wykonanymi transferami lub wręcz na kilka cykli. Warto dopytać o to, jakich grup wiekowych dotyczą dane. I wreszcie porozmawiać z lekarzem lub embriologiem o procedurach stosowanych w danym ośrodku. Na przykład – jeśli ośrodek wykonuje tylko transfery blastocyst, jego wskaźniki „na transfer” mogą być bardzo wysokie, ale „umkną” z nich wszystkie cykle, w których trzeba było przerwać leczenie, nie udało się uzyskać komórek lub zarodki przestały się rozwijać na wcześniejszym etapie. 

Niezależnie od tego, które statystyki zdecydujemy się jako ośrodek opublikować – stosując świadomie metodę zapłodnienia pozaustrojowego, umożliwiamy posiadanie biologicznego potomstwa ogromnej grupie tych, dla których inne metody leczenia nie mają szans powodzenia lub grożą bezpowrotną utratą czasu reprodukcyjnego. Z zaprezentowanych na konferencji Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii statystyk Ministerstwa Zdrowia dotyczących refundowanych cykli leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego w latach 2013–2016 w Polsce wynika, że udało się pomóc 80% par uczestniczących w programie. 

POLECAMY: Pobranie męskich i żeńskich komórek rozrodczych przed in vitro? Na czym polega – wyjaśnia embriolog

Gość wywiadu: Dr Marta Sikora-Polaczek – senior clinical embryologist ESHRE, embriolog kliniczny PTMRiE, w trakcie specjalizacji z laboratoryjnej genetyki medycznej. Studia skończyła na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, w Zakładzie Embriologii, rozprawę doktorską przygotowywała w Zakładzie Genetyki UJ Krakowie, we współpracy z Instytutem Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego w Warszawie. Od 2005 roku embriolog w Centrum Medycznym Macierzyństwo w Krakowie, od 2014 kierownik laboratorium IVF. 

 

Aneta Grinberg-Iwańska

Absolwentka dziennikarstwa i politologii. Pasjonatka technik video. Redaktor prowadząca serwis.

„Uczymy się od siebie nawzajem” – mówi dyrektor medyczny sieci klinik The Fertility Partnership

O współpracy międzynarodowej w medycynie rozrodu i najważniejszych wartościach w pracy z pacjentami z Timem Childem, wybitnym specjalistą w dziedzinie medycyny rozrodu, współautorem bestsellerowego podręcznika o ginekologii (Imey & Child „Obstetrics and Gynaecology”), a także dyrektorem medycznym w sieci klinik The Fertility Partnership rozmawiały Katarzyna Miłkowska i Jolanta Drzewakowska.

CHaBeR News

http://www.chcemybycrodzicami.pl/wp/wp-content/uploads/2016/07/pop-up-foto.jpg

Jesteś dla nas ważna!

Chcemy być z Tobą w kontakcie, zapisz się do newslettera, aby otrzymywać wartościowe informacje.

Przygotujemy dla Ciebie coś ciekawego i możesz być pewna, że nie zasypiemy Cię mailami.

Wydaje się, że rozwój, współpraca oraz ciągły postęp naukowy są obecnie podstawowymi działaniami współczesnych medyków. Czy mimo wszystko głównym celem wciąż jest pacjent?

Pacjenci to podstawa naszego postępowania, jest w centrum wszystkich działań grupy The Fertility Partnership. Badania naukowe, które prowadzimy, przyczyniają się do zwiększenia efektywności leczenia, ograniczenia ryzyka i nieustannego budowania zaufania pacjentów do naszych lekarzy. Stosujemy postępowanie medyczne oparte na dowodach, aby leczyć efektywnie, oszczędzając jednocześnie czas i finanse pacjentów oraz skracając ich drogę do rodzicielstwa. Wiemy, że zapłodnienie pozaustrojowe ma mocne podstawy naukowe i laboratoryjne, ale to kontakt człowieka z człowiekiem jest najistotniejszy. Pacjent jest więc dla nas zawsze na pierwszym miejscu.

Jakie wartości przyświecają klinikom zrzeszonym w grupie Fertility Partnership?

Kierujemy się pięcioma kluczowymi wartościami. To opieka/troska, doświadczenie/profesjonalizm, pasja, zaufanie i innowacja. Ważne są dla nas troska o naszych pacjentów, rozumienie ich emocji i wychodzenie im naprzeciw. Posiadamy doświadczenie, stosujemy najlepsze praktyki, pomagając pacjentom w ich drodze do rodzicielstwa. Mamy pasję, aby efektywnie wspierać pacjentów i pozostawić jak najlepsze wspomnienia z drogi, którą wspólnie przeszliśmy. Jesteśmy uczciwi i otwarci, co oznacza, że pacjenci obdarzają nas zaufaniem i czują się pewnie, wybierając nasze kliniki. TFP jest liderem w zakresie innowacji w ciągu ostatnich dziesięcioleci, rozwija i wprowadza nowe techniki takie jak diagnostyka przedimplantacyjna (PGS i PGD), nowe leki do stymulacji czy sposoby postępowania (IVM).

W brytyjskiej grupie The Fertility Partnership znajdują się dwie polskie kliniki (Centrum Medyczne Macierzyństwo w Krakowie i Vitrolive w Szczecinie) – skąd pewność, że te kliniki współdzielą i realizują wartości TFP?

The Fertility Partnership jest obecnie jedną z największych grup zrzeszających kliniki IVF w Europie. Kiedy rozważamy możliwość dołączenia kliniki do grupy, szczegółowo analizujemy, czy dzieli ona nasze kluczowe wartości i czy będzie je realizować w codziennej praktyce. Pracujemy tylko z klinikami, które mogą zaoferować pacjentom najwyższy, udokumentowany standard postępowania, efektywne leczenie i wsparcie podczas całej drogi.

Czy to możliwe, żeby przy międzynarodowej działalności zachowane zostały takie same standardy medyczne? Przecież nawet państwowe standardy leczenia mogą się od siebie różnić.

Zdajemy sobie sprawę z różnic w regulacjach prawnych pomiędzy Polską a Wielką Brytanią, co nie zmienia faktu, że wszystkie nasze kliniki zapewniają ten sam wysoki standard leczenia. Dzielimy się wiedzą pomiędzy klinikami poprzez regularne spotkania KPI (Key Performance Indicators), podczas których porównujemy wyniki, kluczowe parametry i wskaźniki oraz bezpieczeństwo procedur. Gdy widzimy, że jedna z klinik wdrożyła postępowanie, które podnosi jakość i/lub skuteczność opieki, natychmiast wdrażamy je w pozostałych jednostkach. Dzięki temu możemy mieć pewność, że nieustannie uczymy się od siebie nawzajem, aby osiągać jak najlepsze efekty. Wszystkie kliniki mają wdrożony system zarządzania jakością z regularnymi audytami centralnego zespołu TFP (w tym audytami medycznymi, laboratoryjnymi i pielęgniarskimi).

Co jest dla was najważniejsze w opiece nad pacjentem?

Pacjenci, którzy zgłaszają się do naszych klinik, są zawsze traktowani indywidualnie. Dajemy im szansę na zbudowanie rodziny w najprostszy i najbardziej dostępny dla nich sposób. Razem z pacjentami planujemy i realizujemy najlepszą ścieżkę leczenia. Niektóre z klinik z grupy TFP, np. Oxford Fertility Unit, zostały założone 35 lat temu – niedługo po narodzinach Louise Brown, pierwszego dziecka, które przyszło na świat w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Wiedza i doświadczenie zgromadzone w klinikach TFP są niewyobrażalne. Przychodząc do każdej z naszych klinik, pacjenci korzystają z tego ogromnego zasobu. Działamy zgodnie z kluczowymi wartościami grupy i w pełni transparentnie, dzięki czemu zyskujemy zaufanie, które jest niezwykle ważne dla efektywności leczenia.

Czy pacjenci z różnych krajów zgłaszają takie same obawy przed leczeniem? 

Tak, każdy, kto doświadcza niepłodności i musi poddać się leczeniu, ma te same obawy, niezależnie od kraju, z jakiego pochodzi. Staramy się zminimalizować te obawy zarówno przed leczeniem, w jego trakcie, jak i po nim – we wszystkich naszych klinikach.

Czy medycyna jest ograniczana przez uwarunkowania kulturowe, społeczne? 

Granice w medycynie coraz bardziej się zacierają wraz z rozprzestrzenianiem się dobrej praktyki medycznej pomiędzy państwami oraz coraz większą mobilnością pacjentów. W przeszłości widoczne były różnice kulturowe i społeczne pomiędzy pacjentami z różnych krajów, ale to również ulega zmianie. Zacieranie się granic może być dla pacjentów wyłącznie korzystne – niezależnie od miejsca pobytu mogą mieć pewność, że korzystają z najlepszej opieki medycznej.

Czy widzi pan jakąś nadzieję dla pacjentów, którzy obecnie, mimo dostępnych możliwości leczenia, nie mogą mieć biologicznego potomstwa? 

Postęp w dziedzinie leczenia niepłodności ciągle się dokonuje. Jesteśmy bardzo dumni, że część osiągnięć naukowych ma swoje źródło w klinikach TFP. Nie mam wątpliwości co do tego, że wielu z pacjentów, w przypadku których leczenie jest obecnie nieskuteczne lub niedostępne, uda się jeszcze w przyszłości pomóc. Będziemy szczęśliwi, mogąc zapewnić tę pomoc w klinikach z grupy The Fertility Partnership.

Droga do sukcesu – dokonania grupy The Fertility Partnership 

1979 Zespół profesora Fleminga wprowadza USG jako narzędzie do monitorowania wzrostu pęcherzyków jajnikowych.

1982 Zespół profesora Fleminga stosuje agonistę GnRH. Protokoły z agonistą stanowią obecnie złoty standard przygotowania do IVF.

1990 Pierwsza ciąża po zastosowaniu diagnostyki przedimplantacyjnej (PGD).

1998 Pierwsza ciąża po zastosowaniu diagnostyki przedimplantacyjnej (PGD) w kierunku predyspozycji genetycznej do nowotworu.

2007 Publikacja naukowa dotycząca oznaczenia AMH jako markera odpowiedzi na stymulację w trakcie IVF. Badanie AMH stanowi obecnie podstawę rozpoczęcia przygotowania do IVF.

2010 Publikacja naukowa dotycząca wyjaśnienia mechanizmu narastania stężenia progesteronu przy supresji wydzielania LH.

2012 Publikacja naukowa dotycząca określenia nowej fazy w historii życia kształtowanej poprzez ewolucyjną selekcję funkcji jajników.

2013 Pierwsza ciąża z zastosowaniem technologii timelapse – EEVA.

2014 Pierwsza ciąża z zastosowaniem preparatu Kisspeptyna.

Jolanta Drzewakowska

redaktor naczelna Chcemy Być Rodzicami, jedynego pisma poradnikowego dla osób starających się o dziecko. Z wykształcenia prawnik i coach. Matka dwójki dzieci.